Korepetycje grupowe czy indywidualne – co opłaca się bardziej i jak je prowadzić?
Godzina zajęć indywidualnych to w Polsce średnio 54 zł. Ta sama godzina z czterema uczniami, po 35 zł od osoby, daje 140 zł. Rachunek wygląda oczywiście – i właśnie dlatego warto się mu przyjrzeć dokładniej, bo zajęcia grupowe to nie są korepetycje indywidualne z większą liczbą krzeseł.
Arytmetyka, która przekonuje
Przy grupie trzy- lub czteroosobowej stawka od ucznia spada zwykle o 30–40%, a Twój przychód z godziny rośnie dwu-, trzykrotnie. Uczeń płaci mniej, Ty zarabiasz więcej – i to jest jedyna sytuacja w tym zawodzie, w której obie strony wygrywają jednocześnie.
Jest też korzyść mniej widoczna: przy grupie łatwiej wypełnić kalendarz. Zamiast szukać sześciu uczniów na sześć oddzielnych terminów, znajdujesz sześciu na dwa.
Czego rachunek nie pokazuje
Przygotowanie trwa dłużej. Zajęcia indywidualne można poprowadzić reagując na bieżąco. Grupy nie – potrzebujesz scenariusza, materiałów dla wszystkich i planu na wypadek, gdy jedni skończą zadanie szybciej niż inni.
Kompletowanie grupy to praca. Musisz zebrać kilka osób o zbliżonym poziomie, w tym samym przedmiocie, na tę samą godzinę. Przy popularnych przedmiotach idzie to sprawnie, przy niszowych bywa niewykonalne.
Grupa się sypie. Jeden uczeń rezygnuje w listopadzie, drugi w styczniu – i nagle zajęcia dla czterech osób są zajęciami dla dwóch, za cenę ustaloną dla czterech. Trzeba z góry ustalić, co się wtedy dzieje ze stawką.
Nie każdy uczeń się nadaje. Osoba z poważnymi brakami, zablokowana albo wstydliwa w grupie po prostu zamilknie. Grupa działa dla uczniów, którzy mniej więcej nadążają.
Kiedy grupa sprawdza się najlepiej
- przygotowanie do egzaminu – wszyscy mają ten sam materiał, ten sam termin i tę samą motywację,
- powtórki przed maturą próbną – rozwiązywanie arkuszy i omawianie błędów działa w grupie bardzo dobrze,
- języki obce – tu grupa jest wręcz przewagą, bo daje to, czego zajęcia indywidualne nie dadzą: rozmowę z kimś innym niż nauczyciel,
- rodzeństwo lub znajomi z klasy – najłatwiejszy start, bo grupa zbiera się sama.
Kiedy lepiej zostać przy indywidualnych
Przy nadrabianiu wieloletnich zaległości, przy uczniach zniechęconych, przy pracy nad konkretnymi brakami jednej osoby i wszędzie tam, gdzie tempo musi być dopasowane do jednego ucznia. W tych sytuacjach grupa nie jest tańszą wersją tego samego – jest czymś, co po prostu nie zadziała.
Jak to prowadzić, żeby działało
Trzy, cztery osoby to optimum. Przy pięciu i więcej zaczyna się lekcja szkolna, a Ty tracisz jedyną przewagę nad szkołą.
Wyrównaj poziom, nie tylko klasę. Dwóch uczniów z tej samej klasy może dzielić przepaść. Przed przyjęciem do grupy zrób krótki sprawdzian diagnostyczny – to pięć minut, które oszczędza miesięcy problemów.
Pilnuj, żeby pracowali wszyscy. Największe ryzyko grupy to jeden uczeń, który odpowiada na każde pytanie, i trzech, którzy się chowają. Zadawaj pytania imiennie, rozdawaj zadania do samodzielnego rozwiązania, chodź i sprawdzaj.
Pracujcie na materiałach, nie na tablicy. Przygotowany zestaw zadań dla każdego sprawia, że wszyscy pracują równocześnie, zamiast patrzeć, jak jedna osoba rozwiązuje przy tablicy.
Ustal zasady rozliczenia z góry. Najbezpieczniejszy model to opłata miesięczna za cykl, niezależna od obecności. Rozliczanie za obecność sprawia, że przy trzech nieobecnościach zajęcia przestają się opłacać, a Ty i tak je prowadzisz.
Wariant pośredni, o którym warto pomyśleć
Dwuosobowa para to często najlepszy kompromis: zachowujesz niemal pełną uwagę dla każdego ucznia, a przychód z godziny rośnie o połowę. Jest to też najłatwiejszy start, bo dwie osoby o podobnym poziomie znajduje się bez porównania szybciej niż cztery.
Dobrze sprawdza się również model mieszany: co tydzień zajęcia indywidualne, raz w miesiącu wspólna powtórka grupowa przed sprawdzianem.
Jeśli chcesz zebrać grupę, najprościej zacząć od ogłoszenia z wyraźnie zaznaczoną formą zajęć i poziomem – dzięki temu zgłaszają się osoby, które faktycznie do siebie pasują. Ofertę opublikujesz na korepetycje.pl.